GOTLANDIA

10 - 16 września 2001 roku

Gotlandia jest przepiękną szwedzką wyspą położoną na Morzu Bałtyckim. Dzięki Fundacji Pani Jolanty Kwaśniewskiej "Porozumienie bez barier" grupa dzieci z Katedry i Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Akademii Medycznej w Bydgoszczy mogła osobiście poznać to urocze miejsce.

 

Dzień 1.

Spotkanie na promie Silesia z Panią Jolantą Kwaśniewską

Nasza przygoda z Gotlandią rozpoczęła się 10 września 2001 roku. Wtedy to wyruszyliśmy do Gdańska, aby wypłynąć promem "SILESIA" w kierunku Szwecji. Zanim jeszcze wypłynęliśmy w rejs przygotowano dla nas wiele atrakcji. Spotkaliśmy się z Panią Jolantą Kwaśniewską oraz sponsorami wycieczki. Pani Kwaśniewska wygłosiła krótkie przemówienie po czym przywitała się serdecznie z każdym z nas, co wywarło na nas olbrzymie wrażenie i stało się niezapomnianym przeżyciem. W podziękowaniu za zorganizowanie naszej wycieczki wręczyliśmy jej oraz darczyńcom skromne upominki - obrazy wykonane przez nas w Klinice.

Ci, których nie męczyła choroba morska, świetnie bawili się w dyskotece

Po uroczystym, wspaniałym obiedzie wyruszyliśmy na spotkanie z wielką przygodą - w dzień po sztormowej pogodzie wypłynęliśmy na pełne morze. Wielu z nas mogło po raz pierwszy w życiu zobaczyć port w Gdańsku, Westerplatte i Hel. Podczas rejsu nawiązaliśmy nowe znajomości. Poznaliśmy panią psycholog Małgosię, przewodniczki, panią Irenę i panią Iwonę oraz Olafa, tłumacza. Bardzo szybko zaprzyjaźniliśmy się z nimi. Stali się nie tylko niezwykłymi kompanami w podróży, ale wręcz członkami naszej grupy.

Rejs trwał dość długo. Niektórzy z nas bawili się na dyskotece. Niestety, innym dokuczała choroba morska. Na szczęście były z nami pielęgniarki, pani Kasia i pani Małgosia, które czule zatroszczyły się o nasze zdrowie.

 

Dzień 2.

Tu, w maszynowni, byliśmy już pod powierzchnią morza

Drugi dzień podróży przywitał nas pięknymi widokami skalistych wysepek u wybrzeży Szwecji. Po śniadaniu udaliśmy się na mostek kapitański, gdzie poznaliśmy urządzenia sterownicze oraz systemy nawigacyjne. Potem zwiedziliśmy maszynownię.

W porcie w Nynäshamn czekał już na nas autokar, którym pojechaliśmy do Sztokholmu - stolicy Szwecji. Już po drodze zauważyliśmy jak zielone i piękne są szwedzkie krajobrazy. W Sztokholmie widzieliśmy m.in. Ratusz, Parlament, muzeum okrętu "Waza" oraz imponujący, przepięknie usytuowany nad wodą Pałac Królewski. Co prawda, nie udało się nam spotkać Pary Królewskiej, obejrzeliśmy jednak paradną zmianę warty.

Pipi dziwiła się, czemu siedzimy na krzesłach, bo przecież służą do tańczenia

Największe wrażenie wywarła na nas wizyta w Junibacken, miejscu poświęconym twórczości Astrid Lindgren. Tam spotkaliśmy Pipi Langstrumpf, najsłynniejszą w Polsce bohaterkę jej książki. W tym bajkowym miejscu mogliśmy obejrzeć sceny z dzieł pisarki oraz udaliśmy się, kolejką, w podróż po krainie jej opowiadań. Żałowaliśmy, że wielu nie zdążyliśmy jeszcze poznać, ale postaramy się nadrobić tę stratę. Pipi była bardzo śmieszna i miła. Pokazała nam swój dom, poczęstowała naleśnikami z bitą śmietaną i dżemem, bawiła się, tańczyła na stołach podczas obiadu, śpiewała. Na pewno Pipi pozostanie na długo w naszych wspomnieniach.

Po tych niesamowitych wrażeniach udaliśmy się do portu. Tam, przesiedliśmy się na szwedzki prom "Visby", aby następnego dnia dopłynąć do Visby - celu naszej wycieczki.

 

Dzień 3.

Rowerowe wycieczki po Visby sprawiły nam olbrzymią frajdę

Trzeciego dnia dotarliśmy do Visby. Zakwaterowaliśmy się w ośrodku wypoczynkowym w Gustavsvik. Już na samym początku czekała nas miła niespodzianka - każdy otrzymał rower, co sprawiło niesamowitą frajdę. Zamieszkaliśmy w luksusowych domkach wśród lasu z widokiem na Bałtyk.

Zwiedzanie wyspy zaczęliśmy od rowerowej wycieczki do Visby. Olaf - nasz przewodnik i przyjaciel, opowiedział nam historię tego miasta oraz pokazał najważniejsze zabytki. Najbardziej urzekły nas ruiny muru obronnego, piękne kościoły oraz zabytkowe kamienice i uliczki. Zachwyciły nas niesamowite historie związane z każdym skrawkiem ziemi czy domem w miasteczku oraz wielkie przywiązanie mieszkańców do historii i duma z tradycji wyspy. Duże wrażenie wywarło na nas także zwiedzanie ogrodu botanicznego oraz wycieczka kolejką po mieście.

W domkach czuliśmy się jak w domu wśród bliskich

Tego dnia odbyły się także gry i zabawy grupowe. Bawiliśmy się m.in. w kalambury, śpiewaliśmy piosenki oraz recytowaliśmy wiersze. Powstał także hymn naszej wycieczki. Pani Jola i pani Justyna - wychowawcy z naszej Kliniki czuwały nad tym, abyśmy doskonale bawili się w czasie wolnym. Za to nasi lekarze - doktor Andrzej i doktor Robert poza pilnowaniem naszego zdrowia uwieczniali na fotografiach piękno wyspy oraz robili nam pamiątkowe zdjęcia.

 

Dzień 4.

Nawet nie przypuszczaliśmy, że nasz dobry Bałtyk kryje przed nami takie plaże!

Czwarty dzień podróży zaczęliśmy od wycieczki na północ Gotlandii.

Krajobraz tej części wyspy powitał nas pięknym, skalistym wybrzeżem. Morskie fale rozbijały się o potężne skały. Tego widoku nie sposób opisać. Podziwiając taki krajobraz, człowiek zdaje sobie sprawę z tego jaki jest mały i bezbronny wobec przyrody, a zwłaszcza morza.

Zwiedziliśmy osady i miasteczka na wyspie, widzieliśmy zabytkowe kościoły.

Nie tylko Smok Wawelski zionie ogniem. Potrafią to również Wikingowie

Po powrocie do ośrodka czekało nas przyjęcie z okazji urodzin naszej koleżanki Kamili i doktora Roberta. Jak na takie wydarzenie przystało, były prezenty oraz wielki tort, który Olaf - fachowy kucharz - przygotował według własnego przepisu.

Wieczorem odbyła się także dyskoteka, a po niej czekała nas kolejna wielka niespodzianka. Naszą wycieczkę odwiedzili Wikingowie. Najpierw wykonali pokaz plucia ogniem, potem okazało się, że to Olaf i pani Irena przywdziali stroje dawnych mieszkańców Gotlandii by opowiedzieć nam o ich historii i zwyczajach, przedmiotach codziennego użytku oraz odbywających się w Visby spotkaniach miłośników Wikingów.

 

Dzień 5.

Tego dnia zwiedzaliśmy południową część Gotlandii.

Kto wie, czy ten klif to nie najwyższy punkt Gotlandii

Widzieliśmy wybrzeże klifowe, które zaimponowało nam swoją wielkością. Zachwyciły nas skały, które przybierały najróżniejsze kształty i formy, jaskinie oraz opowiadane przez przewodników historie z nimi związane. Z klifów rozpościerała się przepiękna panorama okolicy oraz wspaniały widok na morze. Nie udało się dojrzeć Gdańska ale obejrzeliśmy za to grobowce Wikingów, ułożone z kamieni na kształt łodzi.

W zamian za niekończące się niespodzianki była i niekończąca się wdzięczność

Po powrocie do Gustavsvik podziękowaliśmy gospodarzom ośrodka za gościnność i smaczne posiłki, a opiekunom za poświęcenie czasu i mnóstwa wysiłku, byśmy czuli się tu tak dobrze. Podarowaliśmy im skromne upominki. Oni także przygotowali dla nas niespodziankę - urządzili małe przyjęcie. Czternasty września był ostatnim dniem spędzonym na wyspie. Smutno było się pakować, żałowaliśmy, że nie możemy dłużej pozostać w tak miłym miejscu.

 

Dzień 6.

Aż trudno uwierzyć, że w Nynasham spaceruje się nad morzem jak nad jeziorem

Wczesnym rankiem odpłynęliśmy promem do Nynäshamn. Gotlandia pożegnała nas przepięknym wschodem słońca oświetlając Visby, byśmy mogli jeszcze raz docenić piękno tego miasta.

Przed wypłynięciem do Polski mieliśmy jeszcze czas na autokarowe zwiedzanie okolicy. Między innymi jechaliśmy tunelem pod dnem Bałtyku oraz podziwialiśmy przepiękne szwedzkie fiordy.

W godzinach popołudniowych zaokrętowaliśmy się na promie "SILESIA". Ze łzami w oczach pożegnaliśmy Olafa, który pokazał nam tyle niezwykłych miejsc na wyspie oraz opowiedział tyle niesamowitych historii. Olaf również nie krył wzruszenia.

Zamiast 'balu kapitańskiego' była 'kapitalna zabawa'

Znowu byliśmy na pełnym morzu. Teraz jednak szczęśliwi, że tak cudownie spędziliśmy czas, a może i z powodu zbliżającego się spotkania z naszymi bliskimi, nie czuliśmy już ani choroby morskiej, ani strachu przed podróżą. Załoga promu postarała się byśmy czuli się na statku jak wilki morskie pośród starych znajomych.

A że wilkami morskimi już byliśmy zaświadczył sam Pan Kapitan. Wieczorem wręczył nam dyplomy z okazji chrztu morskiego i dwukrotnego pokonania Bałtyku. Otrzymaliśmy nowe, morskie imiona (np. Neptun, Rozgwiazda, Błyskawica). Potem gospodarze zaprosili nas na dyskotekę.

 

Dzień 7.

Tutaj jeszcze z Olafem - za chwilę poleją się łzy

Przypłynęliśmy do Gdańska pełni nowych wrażeń. Tu czekały nas wzruszające chwile. Z płaczem żegnaliśmy panią Irenę, panią Iwonę oraz panią Małgosię.

Podczas wycieczki bardzo zżyliśmy się z nimi. Było nam żal, że nasza podróż się już skończyła. Te siedem dni minęło zaskakująco szybko - bowiem wszystko co dobre szybko się kończy, a czas w miłym towarzystwie płynie szybciej.

 

Przygoda i szczęście - to największa atrakcja przygotowana przez organizatorów wycieczki

Jesteśmy zachwyceni wycieczką i pobytem na Gotlandii. Gdyby nie Fundacja Pani Jolanty Kwaśniewskiej, prawdopodobnie wielu z nas nie miałoby możliwości zobaczenia tylu wspaniałych miejsc i spotkania z wielką przygodą.

Ten wyjazd oderwał nas od szarej, czasem smutnej codzienności i utwierdził w przekonaniu, że istnieją ludzie, którzy interesują się losami chorych dzieci.

Na pewno, nigdy nie zapomnimy ani szwedzkich krajobrazów, ani okazanego nam serca.

Dzieci z Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Akademii Medycznej w Bydgoszczy